szłam zdzierając obcasy, wlokąc nogi za sobą
za mną strużka krwi
z podciętych świeżo skrzydeł
to jeden z tych dni, kiedy wolałabym nigdy się nie urodzić
choć to pewnie zupełnie niezrozumiałe
bliskość obcych kaleczy jak podniesienie powiek podczas najgłębszego snu
zamknęłam parawan, pseudo-drzwi, włączyłam muzykę głośno
a i tak czuję się podglądana, podsłuchiwana, podejrzana
mam obowiązek odpowiadać 'cześć' każdemu domownikowi
mówić 'na zdrowie'
a chcę dziś zniknąć
być przezroczysta
niewidzialna i niedostępna
wcisnąć się w najczarniejszy kąt i powstrzymać łzy
ból
duszy, serca, mostka, gardła
życie płynie wolno, nie da się go już bardziej spowolnić
czemu nie mogę po prostu go zatrzymać?
czwartek, 4 października 2012
środa, 3 października 2012
bez tytułu. Tytuł by coś oznaczał.
nadal nie mogę zbyt długo patrzeć w przyszłość
zbyt lekko przychodzą myśli o samounicestwieniu
poczerwieniałam od szkła, jakby mnie kot podrapał
zawsze jest wyjście: do kiosku
po żyletkę
wyjście ewakuacyjne tylną drogą
przez okno na szesnastym piętrze
smutek jest dobry
radość jest dobra
złość
krzyk
śmiech i tłuczone talerze
a we mnie pustka piszczy jak cisza po wielkim hałasie
nie chcę pamiętać tak wielu rzeczy
odwracam się plecami do własnego ego
egoizm skrajny
tylko tutaj mogę się skupić wyłącznie na sobie i nikt nie będzie krzyczał porozrywanymi sylabami o piątej rano do ucha
że jestem popierdolona choć jestem w istocie i coraz mniej mnie we mnie
już się nie napełniam
poległam na swojej własnej bitwie i śmierć mnie nie wzrusza
życie zrobiło to po stokroć
zbyt lekko przychodzą myśli o samounicestwieniu
poczerwieniałam od szkła, jakby mnie kot podrapał
zawsze jest wyjście: do kiosku
po żyletkę
wyjście ewakuacyjne tylną drogą
przez okno na szesnastym piętrze
smutek jest dobry
radość jest dobra
złość
krzyk
śmiech i tłuczone talerze
a we mnie pustka piszczy jak cisza po wielkim hałasie
nie chcę pamiętać tak wielu rzeczy
odwracam się plecami do własnego ego
egoizm skrajny
tylko tutaj mogę się skupić wyłącznie na sobie i nikt nie będzie krzyczał porozrywanymi sylabami o piątej rano do ucha
że jestem popierdolona choć jestem w istocie i coraz mniej mnie we mnie
już się nie napełniam
poległam na swojej własnej bitwie i śmierć mnie nie wzrusza
życie zrobiło to po stokroć
poniedziałek, 24 września 2012
opustynio
zapisałam wszystkie kartki
sobą
ja, mnie moje, we mnie, na mnie, ode mnie
moja głowa, samotność, szklanka
mój ból, deszcz, but, koc
zapełniłam sobą wannę
i odeszłam od zmysłów na chwilę
i boję się strasznie
że spłynęłam do rynsztoka do ostatniej kropli
pusta jestem w środku
łzy pływają w kałuży
przykleiłam sobie uśmiech
od wewnątrz się okaleczam
wszystko to złudzenie, utopiłam nadzieję w koszmarnym śnie
szepty i głosy dookoła mnie
klątwa sama się rzuciła
błagam o pomoc odwróconymi na lewo literami
nikt nie przebrnął przez milion zagadek
nie zrozumiał szyfru
sama złożyłam gwałtem ślub milczenia
sobą
ja, mnie moje, we mnie, na mnie, ode mnie
moja głowa, samotność, szklanka
mój ból, deszcz, but, koc
zapełniłam sobą wannę
i odeszłam od zmysłów na chwilę
i boję się strasznie
że spłynęłam do rynsztoka do ostatniej kropli
pusta jestem w środku
łzy pływają w kałuży
przykleiłam sobie uśmiech
od wewnątrz się okaleczam
wszystko to złudzenie, utopiłam nadzieję w koszmarnym śnie
szepty i głosy dookoła mnie
klątwa sama się rzuciła
błagam o pomoc odwróconymi na lewo literami
nikt nie przebrnął przez milion zagadek
nie zrozumiał szyfru
sama złożyłam gwałtem ślub milczenia
czwartek, 20 września 2012
truciznowanie
błagam niech się skończy ten dzień
a najlepiej miesiąc
...
zasnąć i trwać tak choćby rok
otumanienie
fatamorgana trwająca od poranka
inny wymiar, złudzenie trwa
zły dzień, po złej nocy
a gdzie kropla światła?
słowo co otula, zimno zimno podejrzanie
nie dotrwam do poranka
nie obudzi mnie nadzieja
zatrułam powietrze sobą
tak, że inni też odtlenieni
a najlepiej miesiąc
...
zasnąć i trwać tak choćby rok
otumanienie
fatamorgana trwająca od poranka
inny wymiar, złudzenie trwa
zły dzień, po złej nocy
a gdzie kropla światła?
słowo co otula, zimno zimno podejrzanie
nie dotrwam do poranka
nie obudzi mnie nadzieja
zatrułam powietrze sobą
tak, że inni też odtlenieni
środa, 19 września 2012
kwarantanna
jestem chora
niezbyt to miłe doznania
być zjedzoną przez własne uczucia
boli mnie dusza
i błaga o śmierć
okrutna jestem dla samej siebie
zgubiłam swój azyl
przestrzeń się kurczy
powietrze zamienia w trujące opary
boli każdy dźwięk
demony odnalazły drogę powrotną
niedziela, 16 września 2012
...
defekt
uszczerbek
wyrwa
skaza
odetnę sobie
tlen
włos
rękę
drogę ucieczki
upadnę
na kolana
na dno
na miłość boską
uszczerbek
wyrwa
skaza
odetnę sobie
tlen
włos
rękę
drogę ucieczki
upadnę
na kolana
na dno
na miłość boską
sobota, 15 września 2012
nolove
dostałam w prezencie kilka godzin czułości,
ukradłam komuś mały fragment szczęścia,
co do mnie nie należało i należeć nie będzie
ale karę dotkliwą ponoszę
czy żałuję?
nie żałuję
zrobiłabym to znów, gdyby mi pozwolono
cisza na mnie krzyczy
lustro krzywo patrzy
boli mnie dusza jakbym grzech popełniła
kradzieży lubieżnej
wlewam w siebie podrobioną miłość
kupioną na targowisku
używaną
mojej szkarłatnej, szklanej i czystej
nikt do ust nie weźmie
każdy się dławi i wypluwa
popękam znów coś czuję
wolałabym nigdy się nie zrastać
życie w kawałkach wcale nie jest trudniejsze
można raz na zawsze oszaleć i oślepnąć
na tę zimną i głuchą rzeczywistość
ukradłam komuś mały fragment szczęścia,
co do mnie nie należało i należeć nie będzie
ale karę dotkliwą ponoszę
czy żałuję?
nie żałuję
zrobiłabym to znów, gdyby mi pozwolono
cisza na mnie krzyczy
lustro krzywo patrzy
boli mnie dusza jakbym grzech popełniła
kradzieży lubieżnej
wlewam w siebie podrobioną miłość
kupioną na targowisku
używaną
mojej szkarłatnej, szklanej i czystej
nikt do ust nie weźmie
każdy się dławi i wypluwa
popękam znów coś czuję
wolałabym nigdy się nie zrastać
życie w kawałkach wcale nie jest trudniejsze
można raz na zawsze oszaleć i oślepnąć
na tę zimną i głuchą rzeczywistość
Subskrybuj:
Posty (Atom)





