piątek, 3 stycznia 2014

?

brak szczęścia nie jest nieszczęściem?
a na środku jeziora nigdy nie jest się spragnionym?
chcę cofnąć to co nieodwracalne
zamknięte w szklanej kuli bez okien i dna
nie zajmuje mnie myśl o śmierci
o swojej, twojej, czarnej, białej
ani myśl o życiu
myśl o życiu to jak bajanie o jednorożcach
padam na kolana i zdzieram z siebie godność
z ropiejącą od wstydu przeszłością
tylko po co?
od tylu tylu godzin te same trzepoczą się pytania
policzyć te godziny...
nie - jak? tylko po co?
znaleźć odpowiedzi na pytania
znaleźć najpierw pytania!
odmówiłam pacierz wczoraj
i sobie do siebie dostępu
żaden klucz nie pasuje, muszę je wszystkie wyrzucić
i dogonić życie nim ucieknie za kolejny szeroki hoyzont
szybciej i szybciej muszę biec
tylko po co?
po co pędzić bez celu?

wtorek, 22 października 2013

bajki

zapukał do moich otwartych drzwi
demon nieskrzydlaty
oskarżył i zapłakał
że mieszkam bezbożna
sama w kącie starym
z mężem pająkiem
świadomość straszy mnie jak zły sen
potłuczonymi o rzeczywistość marzeniami
kto bezcześci książkę wyrywając jej kartki już na samym początku
albo w środku?
przykra taka baśń, aż się nie chce końca czekać
nuży mnie ta opowieść a innej nie będzie

piątek, 13 września 2013

o pustostanach

w pustym stanie głucha cisza
pająki nie mają już czego łapać
muchy znudzone nie przekraczają ram okien
głowa leży na betonowej poduszce
śruby trzymają mózg i myśli mocno
okręciłam się wokół własnej ości
a okręt i tak zatonął
wiszę sobie w pustym stanie
i cicho tu
i głośno
od nadmiaru pragnień
a głupie są jak ten pająk, co czeka
za muchą lub choćby małą ćmą spożywczą przecież
a doczeka najwyżej łap kota

wtorek, 25 czerwca 2013

gra-nie bez obrazu i dźwięku

powtarzam mój cichy sekret
czytam go z blizn
tych widocznych i przezroczystych
tych zakrytych i nigdy nie oglądanych
miedź brzęcząca
cymbał brzmiący, muzyka mojego wewnętrznego ucha
zasypiam i budzę się z tą samą potrzebą
z tym samym pragnieniem
by balast ze mnie zszedł
po co silić się na poezję,
skoro nawet prozy nie trzymam w ryzach
wszystko już tu napisałam
każde słowo już padło i zgniło


jak to jest
zbyt długo grać?

aż palce zdrętwieją na strunach
aż maska do twarzy przyrośnie

opowiadać tę samą historię na pamięć
tak by wryła się w żyły i w nich popłynęła
nie brzmiąc przy tym żałośnie
jak bajka, której morał gdzieś umknął
i pamięta się tylko melodię z jej końca

niedziela, 2 czerwca 2013

cold winter

zbyt mocno pragnę
zbyt często

popadam w nierównowagę
psychiczną
niepewna siebie
raz ponad chmurami
w rowie mariańskim zatopiona
żyję wiecznie
i wiecznie umieram
to nie takie trudne
pragnąć dotyku
słowa, uśmiechu
wzajemności
jak baśni nierealnej
odpowiedź jest prosta jak ta historia
przeklęłam się na wieki

sobota, 4 maja 2013

autoportret

jestem w jednym kawałku
jednym samowystarczalnym
nie ma drugiej połowy
ciało sklejone, zszyte, trocinami wypełnione
oddycha tlenem, pije ohydną, przesłodzoną kawę
mózgiem rozumuje uniwersalnym
rodakiem jest, ciocią, siostrą i wrogiem

dusza się rozszczepiła za to
w zemście okrutnej za ciała katorgę
już nie robię sobie krzywd tylu
inni mnie wyręczają zgrabniej
samotność rozpuściła się we krwi
i kapie na podłogę, po ścianach spływa
tępymi dźwiękami losowo przez komputer wybranymi
strumieniami alkoholu wyplutego przez skórę
błagam o litość ale ciszej jakoś
głos mi więźnie w gardle, krzyczę we śnie a inni się śmieją
to ten mój dystans do siebie
tak wielki, że zapomniałam już jak wyglądam naprawdę...

piątek, 5 kwietnia 2013

wolne

chciałabym wolne
jeden dzień wolnego od bólu
nie wbijać paznokci w ciało
nie rwać sobie włosów na końcach
jasno patrzeć w przyszłość
kochać ludzi i siebie
nie rozumiem już świata
otacza mnie zło i tandeta
marazm mnie ogarnia
nie chcę tu żyć a nie wiem gdzie jest 'tam'
jeden dzień wolny od życia
uszczęśliwiłby mnie