chciałabym wolne
jeden dzień wolnego od bólu
nie wbijać paznokci w ciało
nie rwać sobie włosów na końcach
jasno patrzeć w przyszłość
kochać ludzi i siebie
nie rozumiem już świata
otacza mnie zło i tandeta
marazm mnie ogarnia
nie chcę tu żyć a nie wiem gdzie jest 'tam'
jeden dzień wolny od życia
uszczęśliwiłby mnie
piątek, 5 kwietnia 2013
wtorek, 5 marca 2013
dorosłość
w sennikach, kolorowych zdjęciach
cudzych marzeniach odrealnionym świecie
żaden klucz nie pasuje, nic się nie zgadza
bełkot, nikt ze mnie nie zrozumiał ani słowa
jestem zmęczona
wegetacją warzywa, lizaniem ran, ogłupiającą ciszą
nowy 'pomysł na życie' tylko upośledzenie zdradza
zbyt trywialny, by go opisywać
zamknę się w butelce i wrzucę do oceanu
morza, jeziora, zatoki, rzeki,
strumienia, bajora, studni, rynsztoka
co za różnica
niech mi ktoś zwróci jasność myślenia
moja ciemnota mnie poraża
cofam się w rozwoju, codziennie o metr
niedługo zniknę zupełnie, embrionem się stanę
z metryką staruszki trzydziestoletniej

cudzych marzeniach odrealnionym świecie
żaden klucz nie pasuje, nic się nie zgadza
bełkot, nikt ze mnie nie zrozumiał ani słowa
jestem zmęczona
wegetacją warzywa, lizaniem ran, ogłupiającą ciszą
nowy 'pomysł na życie' tylko upośledzenie zdradza
zbyt trywialny, by go opisywać
zamknę się w butelce i wrzucę do oceanu
morza, jeziora, zatoki, rzeki,
strumienia, bajora, studni, rynsztoka
co za różnica
niech mi ktoś zwróci jasność myślenia
moja ciemnota mnie poraża
cofam się w rozwoju, codziennie o metr
niedługo zniknę zupełnie, embrionem się stanę
z metryką staruszki trzydziestoletniej

środa, 27 lutego 2013
saint
oddałam się niebu
jestem radosną męczennicą świętym podobną
kto kanonizuje losu ofiarę?
ile życia prawdą a ile iluzją, błędem
fatamorgan pijackim śpiewem
oddałam się chmurom
na ziemię patrząc ze wstydu jedynie
potykam się o własne drogi
zęby powybijane, połamane nogi
kompas zgubiony, ciągłe w ludziach
ofiary
pokładanie wiary
potajemne oskarżenia
szepty i uśmiechy - myśli nadesłane
złorzeczenia
czy ja nienawidzę świata?
nie sądzę, nie pomieściłabym takiej nienawiści
co noc siebie skazuję i rytualnie cierpię za świat
jedną nogą za tęczą
a drugą za weneckim lustrem boga w myślach udaję
jestem radosną męczennicą świętym podobną
kto kanonizuje losu ofiarę?
ile życia prawdą a ile iluzją, błędem
fatamorgan pijackim śpiewem
oddałam się chmurom
na ziemię patrząc ze wstydu jedynie
potykam się o własne drogi
zęby powybijane, połamane nogi
kompas zgubiony, ciągłe w ludziach
ofiary
pokładanie wiary
potajemne oskarżenia
szepty i uśmiechy - myśli nadesłane
złorzeczenia
czy ja nienawidzę świata?
nie sądzę, nie pomieściłabym takiej nienawiści
co noc siebie skazuję i rytualnie cierpię za świat
jedną nogą za tęczą
a drugą za weneckim lustrem boga w myślach udaję
niedziela, 17 lutego 2013
kurz na zegarach
skąd się bierze smutek?
z czerni
z milczenia
z samotności?
melancholijna pogarda dla radości
nie chcę być szczęśliwa
nie umiem opanować zazdrości
udaję, że nie ma miłości
wypycham duchy materią
żeby mieć kogo zagadnąć
co ugotować na obiad
czy kawa czy herbata może
czy obraz udany
w co się ubrać kiedy nagość nie przystoi?

z czerni
z milczenia
z samotności?
melancholijna pogarda dla radości
nie chcę być szczęśliwa
nie umiem opanować zazdrości
udaję, że nie ma miłości
wypycham duchy materią
żeby mieć kogo zagadnąć
co ugotować na obiad
czy kawa czy herbata może
czy obraz udany
w co się ubrać kiedy nagość nie przystoi?
wtorek, 12 lutego 2013
bajzel w niepokoju
blade ściany, bielone starym lękiemodpada tapeta pozorów całymi płatami
pomieszczenie ewidentnie wymaga remontu
już się zalęgł lęk
od wilgoci pleśń
połamane żebra łóżko - trumna sen koszmarny
pożar strawił myśli książkom
strony spopielone to lewa to prawa
to szesnasta to ostatnia
od tytułowej po zakładkę
zakładniczkę
w kącie butelka dogorywa
przytłacza ją rozbicie chyba, los jej marny
w szafie dziury po kluczach
po czubek głowy puste
nie ogarnęłam bałaganu
nigdy nie umiałam sprzątać
zawsze mając pełną syfu popielniczkę
pomieszczenie ewidentnie wymaga remontu
już się zalęgł lęk
od wilgoci pleśń
połamane żebra łóżko - trumna sen koszmarny
pożar strawił myśli książkom
strony spopielone to lewa to prawa
to szesnasta to ostatnia
od tytułowej po zakładkę
zakładniczkę
w kącie butelka dogorywa
przytłacza ją rozbicie chyba, los jej marny
w szafie dziury po kluczach
po czubek głowy puste
nie ogarnęłam bałaganu
nigdy nie umiałam sprzątać
zawsze mając pełną syfu popielniczkę
poniedziałek, 28 stycznia 2013
tortury
lęk mnie prześladuje
podgląda moje sny
i myśli podsłuchuje
dwa głosy świszczące
niezrozumiałym dialektem
nie zagłuszę ich ciszą
cały czas boję się
że mnie ktoś nawiedzi we śnie
patrzę na uchylone drzwi
czekając na to, co się w nich pojawi
umysł pokrojony na cienkie plasterki
rozpłatany w gorączce
drzazgi wbite pod paznokcie
powieki solą przesypane
lęk
lęk mrożący w żyłach krew
podgląda moje sny
i myśli podsłuchuje
dwa głosy świszczące
niezrozumiałym dialektem
nie zagłuszę ich ciszą
cały czas boję się
że mnie ktoś nawiedzi we śnie
patrzę na uchylone drzwi
czekając na to, co się w nich pojawi
umysł pokrojony na cienkie plasterki
rozpłatany w gorączce
drzazgi wbite pod paznokcie
powieki solą przesypane
lęk
lęk mrożący w żyłach krew
niedziela, 20 stycznia 2013
nie dziela
moje ciało to jedna wielka rana
poorana bliznami, krwawi sobie mocniej im ciśnienie krwi większe
nie mam nic prócz siebie
nie ogarniam miłości
nie znam jej, nie poznaję, boję się
półkule mózgowe ze sobą nie współpracują
boli mnie lenistwo moje własne
kotłuje się nienawiść
dlaczego nie mam odwagi się zabić?!
konfrontacja mnie ze mną
ja, moje, o mnie, beze mnie
nudzę się
solidarnie ze wszystkimi śmieciami i odpadkami
leżę sobie i gniję
jak na padlinę przystało
zakrwawiłam łóżko
załzawiłam chusteczki
do niczego się już nie nadają
sny zmiażdżyły mi głowę
boję się zasypiać a łóżko mnie uwięziło
uchroń mnie Boże od śmierci w łóżku.
poorana bliznami, krwawi sobie mocniej im ciśnienie krwi większe
nie mam nic prócz siebie
nie ogarniam miłości
nie znam jej, nie poznaję, boję się
półkule mózgowe ze sobą nie współpracują
boli mnie lenistwo moje własne
kotłuje się nienawiść
dlaczego nie mam odwagi się zabić?!
konfrontacja mnie ze mną
ja, moje, o mnie, beze mnie
nudzę się
solidarnie ze wszystkimi śmieciami i odpadkami
leżę sobie i gniję
jak na padlinę przystało
zakrwawiłam łóżko
załzawiłam chusteczki
do niczego się już nie nadają
sny zmiażdżyły mi głowę
boję się zasypiać a łóżko mnie uwięziło
uchroń mnie Boże od śmierci w łóżku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


